Inspiracje,  Podróże,  Przemyślenia

A może nad morze, czyli kiedy nie pojechać do Władysławowa? Plusy i minusy (?) Bałtyku poza sezonem

Są takie miejsca w Polsce, które bezsprzecznie kojarzą się z czasem wolnym. Mówię Zakopane, widzicie Krupówki. Mówię Chałupy, słyszycie Wodeckiego. Mówię Mielno… prawdopodobnie pamiętacie, że wracaliście stamtąd pociągiem… No i jest jeszcze Władysławowo. Tam chyba byli już wszyscy. Nawet ja tam kiedyś byłam, przejazdem, żeby zobaczyć na własne oczy kwaterę, w której mój Mąż spędził kilka ładnych wywczasów za dzieciaka. Kiedy wyjeżdżamy do tych miejsc? Wiadomo, w wakacje. Co prawda wyjeżdżamy też w ferie zimowe, ale to raczej w góry, bo przecież zimą morze odpada.

Bałtyk we wrześniu

Obiegowa opinia głosi, że wyjazd nad morze poza sezonem jest kompletnie bez sensu. I w zasadzie nie zależy mi na tym, żeby kogokolwiek przekonać, że wieść gminna prawdą nie jest, bo jeśli nagle wszyscy gremialnie ruszą na „nasze” morze, to ten tekst może stać się nieaktualny. Więc nie jedźcie! Bałtyk poza sezonem to pomysł zgoła nieroztropny, pieniądze i czas zmarnowane, i nie wierzcie w ani jedno słowo, które napiszę niżej!

Rozita morze uwielbia zawsze. Jesienią też jest super.

Zacznijmy od tego, kiedy jest nad Bałtykiem poza sezonem? Otóż nad Bałtykiem sezon trwa mniej więcej od ostatniego tygodnia czerwca do 15 sierpnia. Są rzecz jasna takie miejsca, w których ten sezon będzie trwał dłużej, czasami nawet do pierwszego, drugiego września, ale bez szaleństw. Rok ma dwanaście miesięcy, z czego biznes turystyczny nad morzem to tych miesięcy dwa. Łatwo zgadnąć, że być przedsiębiorcą nad Bałtykiem łatwo nie jest, chyba, że zamiast w turystyce, siedzimy w deweloperce. Ta ma się dobrze. Powyższe jest też poniekąd odpowiedzią na to podszyte w moim przypadku wielkim żalem pytanie, dlaczego nad Bałtykiem jest tak pieruńsko drogo? Otóż, gdybyście musieli w dwa miesiące zarobić na cały rok… Co prawda hotele walczą jak lwy o turystów, oferują spa, zabiegi, kuracje, konferencje i duże promocje, ale zrozumcie. Klient jest pewny latem, zimą gramy w rosyjską ruletkę, a do stołu dopuszczają tylko dużych graczy.

Poza sezonem trzeba liczyć się, że będzie chłodno, albo bardziej chłodno.

Jaka jest różnica pomiędzy Bałtykiem w sezonie a poza sezonem?

  1. Ceny

Jak już wspomniałam, nad morzem klienta spodziewamy się latem. Ludzi jest dużo i nad morze ciągną sznurami samochodów, więc mamy spore szanse, że nawet, jeśli cena będzie zaporowa, i tak się ktoś znajdzie. Bo w końcu liczba miejsc noclegowych nie jest nieograniczona. Od września do połowy czerwca można nad Bałtykiem spędzić miło czas w naprawdę przyzwoitych cenach.

PS. Uwaga o cenach dotyczy także cen w sklepach. I to nie tylko w prywatnych stoiskach, ale też w sieciach typu Biedronka czy Lidl.

PPS. Niestety niektóre obiekty, zwłaszcza gastronomiczne, poza sezonem po prostu się zamykają, inaczej nie byłoby ich stać na opłaty i pensje pracowników.

  • Ludzie

A raczej ich brak. Z przyczyn, które wyczuwamy instynktownie, turyści poza sezonem nad Bałtyk nie ciągną. A przynajmniej nie są to nieprzebrane tłumy, a raczej kilku entuzjastów i odrobina kuracjuszy. Z tego względu nad Bałtykiem zimą można po prostu… odpocząć. Odpocząć od zgiełku i dzikich tłumów. Na plaży nie grozi nam wczesnoporanny parawaning, disco polo puszczane na cały regulator, walające się śmieci, puszki z piwem i każdy inny przejaw braku szacunku do natury, do które skłonny jest nasz gatunek. Raczej nikt nas nie zasypie piaskiem, kiedy będziemy próbowali zasnąć, osłonięci od wiatru i pod kocykiem. Nie spędzimy w korku połowy deszczowego dnia, kiedy wszyscy z plaży przerzucili się na najbliższe centrum handlowe, do którego trzeba przecież jakoś dojechać. Docenią to zwłaszcza ci z was, którzy na co dzień mieszkają w dużych miastach (zwłaszcza tych, co to w nich jeździ metro, ale nie tylko).

Plaża zachodnia w Kołobrzegu. Brak ludzi rzuca się w oczy
  • Kontakt z naturą

Przyroda po sezonie odżywa. Nikt już nie śmieci, nie depcze ani nie siusia nielegalnie na wydmach. Że o innych nielegalnych aktywnościach fizjologicznych nie wspomnę.

  • Powietrze

Jest końcówka września, sezon grzewczy jeszcze oficjalnie nieotwarty, a u was już nie ma czym oddychać? Mieszkacie w Krakowie, aglomeracji śląskiej, w Tomaszowie Mazowieckim, Łodzi, Warszawie, a nawet… małym, cichym Lesku? A słyszałeś o smogu nad morzem? No właśnie. Pędźcie nad morze, a w drodze powrotnej zabierzcie ze sobą trochę powietrza w słoikach (tu czuję się w obowiązku przestrzec, że nie dotyczy to każdego miejsca nad Bałtykiem, więc wcześniej zróbcie trochę rozeznania. Kiedyś byliśmy w styczniu w Juracie i wieczorami dusił nas każdy haust powietrza…).

  • Alternatywa dla wizyty w aptece

Nad Bałtykiem zasadniczo nie ma smogu. Im bliżej linii brzegowej, tym więcej jodu. Im morze bardziej niespokojne, tym więcej jodu. Kiedy morze jest bardziej niespokojne? Od jesieni do wiosny… Co nam z tego wychodzi? Że pobyt nad Bałtykiem poza sezonem zastąpi co najmniej kilka paczek suplementów diety. Do tego rodzice małych alergików wiedzą, że w sytuacjach podbramkowych lekarz zwykle zaleca długotrwały pobyt nad morzem. Dlaczego? Nad Bałtykiem wilgotność powietrza jest, wiadomo, wysoka, panuje specyficzny mikroklimat i aż się roi od minerałów w powietrzu (nie tylko jodu). Informacja potwierdzona z ręki pierwszej, drugiej i każdej kolejnej. Nad morzem dzieci chorują mniej, a dorośli żyją dłużej. Serio, z tymi sanatoriami to nie jest tylko chwyt marketingowy.

  • Kąpiele i temperatura

Jednego nie można zmienić. Zimą nad Bałtykiem jest zimno. Późną jesienią i wczesną wiosną też, taki mamy w Polsce klimat. Jednak wczesna jesień i późna wiosna (ale jeszcze przed sezonem) jest nad Bałtykiem słoneczna i często cieplejsza niż w centrum Polski. I tak, wtedy można się kąpać. Z resztą, zimą w Bałtyku ludzie morsują. Ja nie, bo wodę wolę ciepłą, więc nie będę was jakoś specjalnie namawiać, ale ponoć to dla zdrowotności. Zimą w Bałtyku ludzie też pływają na desce, po wtedy jest dobra fala, a lepiej nauczyć się tego na „swoim” morzu, zanim ruszycie gdzieś w świat. Czy zimą ludzie pływają w morzu dla przyjemności? Niektórzy pewnie tak, bo różnych szaleńców ziemia nosi. Kąpiele dla przyjemności, to raczej jednak latem, ale to i tak nie zawsze. Pamiętajcie jednak (zanim podniesiecie argument, że w Tunezji woda ma 27 stopni), że dobro Bałtyku nigdy nie polegało i polegać nie będzie (mimo ocieplającego się klimatu) na pluskaniu się w słonej zupie. Dobro Bałtyku to mikroklimat, a reszta, to stety niestety, tylko do niego dodatek. Przyjmując takie nastawienie, już nigdy nie będziemy wściekli, że przez tydzień urlopu raz nie padało 😀

Widok na molo w Kołobrzegu. W morzu trwa lekcja surfingu

Co więc można robić nad Bałtykiem poza sezonem? Kolejność przypadkowa: spacerować wzdłuż plaży, obserwować ptaki, kąpać się (w zależności od temperatury), morsować, jeździć na rowerze, jeździć konno, korzystać z szeroko rozumianych atrakcji spa (zabiegi, masaże, baseny, sauny), zaszyć się z książką na plaży pod kocykiem, pójść na lody (tak, lody są dobre o każdej porze roku), pójść na kawę i do restauracji, zwiedzić miejsce, w którym jesteśmy, w tym zwiedzić porty, latarnie morskie, milion innych zabytków, nadmorskie muzea (a niektóre z nich są naprawdę warte zobaczenia, nowoczesne i interaktywne). Po prostu odpocząć. A co, jeżeli mamy małe dzieci? Otóż te wszystkie atrakcje powyżej mają zastosowanie. I naprawdę, obecnie nad Bałtykiem aż się roi od  atrakcji skierowanych bezpośrednio do dzieci.

Jeżeli powyższe nie przekonało was do natychmiastowego wyjazdu nad Bałtyk poza sezonem, to mam w zanadrzu jeszcze jeden argument. Polacy, wspomagajcie biednych nadbałtyckich przedsiębiorców jesienią, zimą i wiosną! A może, jeśli taka tendencja się utrzyma, wdzięczni przedsiębiorcy obniżą nam ceny w sezonie. I wtedy będziemy mogli jeździć nad Bałtyk dwa razy w roku, i w sezonie, i poza nim.

Niezależnie jednak od powyższego, pobyt nad Bałtykiem poza sezonem to doświadczenie niezwykłe. Nie znam nikogo, kto spędzając urlop nad pozasezonowym Bałtykiem, nie wróciłby zauroczony. Życzę więc każdemu, by choć raz w życiu było mu dane tego doświadczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *