Podróże,  Przemyślenia,  Wyspy Owcze

Dzień rybaka w Klaksvik. Niedościgniony wzór dla wszystkich polskich dożynek

Jakby to ująć najprościej. Żądam natychmiastowego przeniesienia Klaksvik do Polski. Chyba tylko to rozwiązanie pozwoli wszystkim nam w pełni cieszyć się tak genialnym wydarzeniem jakim jest Foroya Sjomannadagur – farereski dzień rybaka, doroczny festyn odbywający się w sierpniu w Klaksvik, drugim największym mieście archipelagu i stolicy farerskiego rybołówstwa. Gdybyście potrzebowali podpowiedzi, kiedy jechać na Owcze, oto ona.

Jedno ze stoisk, przy którym rozdawane było jedzenie. Przy pracy często można było spotkać ważnych przedstawicieli lokalnej społeczności.

Dzień rybaka ma wszystkie cechy porządnego festynu. Jest picie i jedzenie, muzyka, gdy i zabawy. Ale to nie tylko to. Dzień rybaka to o wiele więcej.  

Zasadniczo wydarzenie ma na celu celebrację podstawowej działalności, jaką trudnią się Farerzy, a już mieszkańcy Klaksvik w szczególności. Dzień ten ma dawać jasny przekaz: to, co robimy, jest prawdziwą sztuką. Łowienie ryb od wieków stanowiło o naszym bycie, jesteśmy dumni z naszych przodków, siebie, i chcemy nasze zwyczaje, tradycje i umiejętności przekazać naszym dzieciom. W ten sposób mieszkańcy Wysp Owczych celebrują swoją codzienność. Codzienność, która przecież jest udziałem ich wszystkich, bo przecież każdy z nich ma lub miał w rodzinie rybaka. Po prostu.

Dzień rybaka w Klaksvik

Oto najważniejsze informacje o Sjomannadagur:

  • Odbywa się w porcie w Klaksvik;
  • Współorganizowany jest przez największych okolicznych pracodawców. W praktyce oznacza to, że festyn jest finansowany przez przedsiębiorców zajmujących się rybołówstwem i przetwórstwem rybnym, część z atrakcji odbywa się w na terenie hal i magazynów, a przy stoiskach pracują nie tylko kierownicy, ale często i sami właściciele przedsiębiorstw.;
  • Podczas festynu rozdawane są porcje darmowego jedzenia i picia. I to od porcji małych do porcji ogromnych. Na ekologicznych talerzykach. Wystarczy ustawić się w kolejce i można spróbować dania z suszonej baraniny, pieczonej makreli czy łososia, zjeść loda, pączka czy kubeczek typowo farerskiego deseru z rabarbaru;
  • Ma charakter imprezy integracyjnej połączonej z obchodami świąt. Najprawdopodobniej Bożego Narodzenia. Co to oznacza? Po pierwsze, że jest to impreza skierowana do samych swoich. Do rodzin i przyjaciół. Pamiętajcie, że populacja całych Farojów liczy sobie około 50 tysięcy osób. Takie wydarzenie jak Sjomannadagur ściąga w jedno miejsce wielu mieszkańców archipelagu i właśnie dzień rybaka jest fantastyczną okazją do spotkania z dawno niewidzianymi bliskimi. Pamiętacie wpis o tym, że Faroje to nie żadne Shire a Farerzy to nie żadni hobbici? (kto nie czytał, zapraszam tu) Znikąd oczywiście my – obcy – turyści – wyproszeni nie zostaliśmy, ale chwilami czułam się niejako nie na miejscu. Zupełnie, jakbym wprosiła się do kogoś na Wigilię i ten ktoś był po prostu zbyt kulturalny, by mi grzecznie, acz stanowczo podziękować za odwiedziny i wskazać drzwi :). Mimo, iż nie rozumiałam ani słowa po farersku, to miałam poczucie ogromnej wspólnoty i intymności, gdzie my, turyści z aparatem, stanowiliśmy coś w rodzaju piątego koła u wozu;
Obłędne ciasto przygotowane na konkurs kulinarny
Jeszcze jedno kulinarne cudo
  • W dniu rybaka chodzi przede wszystkim o zabawę, integrację i wspólne spędzanie czasu. Nie przypomina to naszych rodzimych festiwali z gąszczem stoisk, na których możesz zostawić miliony monet, niezależnie od tego, czy w ręce wpadły nam akurat bio owoce czy tandeta z Chin. Dlatego bezpłatne jedzenie i picie jest niejako dodatkiem, żeby nikomu nie popsuć zabawy. Bo przecież kto lubi się bawić na głodnego? Przy okazji też impreza jest rzecz jasna okazją do promocji własnych produktów (i super, bo farerski łosoś, mimo że hodowlany, jest mięsisty, tłuściutki i rozpływa się w ustach. W niczym nie przypomina tych suchych podeszw z Norwegii, które lądują u nas w sklepach, przy czym o tym, że to podeszwy, dowiedziałam się właśnie po spróbowaniu łososia podczas festiwalu z Klaksvik (sic!));
Makrela jeszcze dwa dni wcześniej pływała w okolicach Grenlandii. Informacje potwierdzone 🙂
  • Jeśli chodzi o atrakcje dla uczestników, to oprócz takiej oczywistości jak darmowy (póki co) poczęstunek, podczas dnia rybaka odbywają się Klaksvik liczne pokazy i konkursy związane z morzem i rybołówstwem. I tak mogliśmy być świadkami konkursu w nawlekaniu haczyków na linki służące do tradycyjnego połowu ryb, konkursu na najlepsze i najpiękniejsze ciasto, konkursu w pływaniu, konkursu w ustawianiu i wspinaniu się na wieżę ze skrzynek po napojach. Do tego odbywały się pokazy pierwszej pomocy, zabawy w pływaniu na styropianowych stateczkach, basen wypełniony nakrętkami po napojach, rejsy po fiordzie, wystawa lokalnego malarstwa oraz koncerty tradycyjnej muzyki (nota bene nie był to, jak u nas, element folkloru, z którym można się co najwyżej zapoznać w skansenie albo na koncercie Mazowsza. Uczestnicy śpiewali i podrygiwali razem z zespołem);
Koncert muzyki farerskiej
  • Dla dzieci zorganizowanych było wiele atrakcji o charakterze edukacyjnym. Były powystawiane wielkie baseny, w których pływały różne morskie stworzenia, które można było wyławiać i oglądać, a także odbywały się lekcje anatomii morskich stworzeń, przy czym na te lekcje składała się możliwość samodzielnego badania próbek pod mikroskopem oraz posłuchania, jak pani nauczycielka opowiada  o anatomii ryb, pokazując jednocześnie części ciała ryby. Na rybie, nie na plastikowej zabawce.
Lekcja poglądowa anatomii ryb

Tak, dla dzieci było coś więcej, niż parę chińskich zabawek i możliwość zrobienia sobie zdjęcia z osobą przebraną za psa/misia/pandę/Peppę etc. (dowolne skreślić).

Kojarzycie baśnie braci Grimm? W ich oryginalnej odsłonie? Były to mroczne, wręcz pełne przemocy opowieści. Dla dzieci! Ale od XIX wieku wrażliwość i rodziców, i dzieci, i społeczeństwa w ogóle mocno się zmieniła. Na przykład moja Teściowa uważa, że pokazanie dziecku obrazka przedstawiającego rekina z dużymi zębami jest co najmniej przesadą, bo potem dziecku się będą koszmary śnić. Jak do tego ma się pokazywanie dzieciom zakrwawionych rybich flaków, wyciąganie na oczach dzieci rybich żołądków, czy walające się po skrzyniach rybie łby? Uwierzcie mi, nie widziałam ani jednego przerażonego dziecka ani ani jednego oburzonego rodzica. Wręcz przeciwnie, dzieci były zainteresowane i CHCIAŁY dowiadywać się, jak się dana część ciała ryby nazywa. Co odważniejsze dzieciaki dotykały zwierzątek i potem dzięki temu brylowały w towarzystwie.

Nie jestem psychologiem dziecięcym ani pedagogiem, wobec czego nie umieć stwierdzić, czy tego typu nauka przez zabawę może mieć negatywne reperkusje dla zdrowia psychicznego dzieciaków, ale po obserwacji całej tej zabawy podczas dnia rybaka jakoś nie umiem sobie wyobrazić, by dzieciaki doświadczały potem nieprzespanych nocy. Podkreślenia wymaga, że wszystkie lekcje odbywały się w warunkach humanitarnych z poszanowaniem natury, a zwierzęta, na których prowadzone były lekcje, były już martwe. Powiecie pewnie, że tam, gdzie martwe zwierzęta, nie ma humanitaryzmu, ale sami wsuwacie rybkę z grilla? Dla mnie to były fantastyczne lekcje przyrody i biologii, w końcu wiedza niezbędna dla obywateli kraju żyjącego w głównej mierze z rybołówstwa.

W porozstawianych basenach z morską wodą pływają różnego rodzaju morskie stwory

Jedyne wątpliwości w tym zakresie miałam w związku z basenami z wodą, w której pływały różne morskie stworzenia, i które to stworzenia dzieciaki dotykały. Nie widziałam nawet przez sekundę przejawów agresji ze strony dzieci, czy celowego sprawiania zwierzętom krzywdy, jednak nie wydaje mi się, aby cała ta sytuacja była dla tych zwierząt równie przyjemna, co dla dzieci. Z drugiej jednak strony w dalszym ciągu mieliśmy tu element edukacyjny, a nie zabawę zwierzątkami ku uciesze gawiedzi, nie mogę więc odnieść się do tego zupełnie negatywnie.

Moja Teściowa powiedziała, że kiedy była w szkole, nauczyciel tłumaczył dzieciom, czym jest prawdziwy socjalizm. Otóż prawdziwy socjalizm jest wtedy, kiedy będziesz sobie mógł pójść do sklepu i wziąć to, na co będziesz mieć ochotę, bez płacenia. Jak dla mnie super drogie przedsięwzięcie, bo ktoś przecież najpierw musi te produkty w sklepie sfinansować, żeby one tam były, i to były dostępne dla wszystkich, i to bez płacenia. Jednak ani to nie jest miejsce, ani czas na rozprawę o socjalizmie ani o tym, co się dzieje, kiedy chcemy na siłę zrównać wszystkich ze sobą. Powiem Wam tylko tyle, że mieli taki projekt na wschód od naszej granicy w zeszłym stuleciu i jego modelowe założenie niestety się nie sprawdziło… A i dzień rybaka, choć, na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, jest próbką socjalizmu w pigłuce, no bo przecież wszystko dla ludzi, wszystko bezpłatne, a i wielkie szychy rozlewają kawę jak równi równym, to pamiętajmy, że Farerzy to wydarzenie organizują sobie. Swoim przez swoich. Nie jest to wymyślone jako atrakcja turystyczna, choć taką faktycznie się stało. Kiedy dla Farerów jest to okazja, by pobawić się w gronie przyjaciół, dla turystów jest to przede wszystkim spotkanie z farerską kulturą i, co by tu dużo mówić, darmowa wyżerka, co w kraju tak drogim jak Owcze ma szczególne znaczenie. I Farerzy zaczęli to dostrzegać. Po dniu rybaka, a i w jego trakcie, spotkaliśmy się z opiniami, że turystów zrobiło się już na Owczych za dużo, i że za dużo sobie oni pozwalają, korzystając z wszystkich uciech w zakresie dużo większym niż sami Farerzy (czytaj: ustawiają się kilka razy bez skrępowania w kolejkach po jedzenie). Dlatego też myślę, że w przyszłości wstęp na Sjomannadagur będzie w jakichś sposób reglamentowany. Być może zostanie wprowadzona opłata za wejście? W każdym razie nie będzie to już na pewno wydarzenie takie, jakim było dotychczas. Dlatego moje rady, jeśli chodzi o dzień rybaka w Klaksvik, są takie: po pierwsze pędźcie na Owcze w najbliższym sierpniu, by móc doświadczyć tej niezwykłej atmosfery. Po drugie, korzystając z cudzej gościnności, zachowajcie umiar i szacunek dla cudzych zwyczajów. Ale to tyczy się już każdego miejsca, nie tylko Klaksvik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *