Inspiracje,  Podróże,  Przemyślenia

Podróżujący rodzicu małego dziecka! Musisz to mieć!

Uwaga, to nie jest artykuł sponsorowany! TO jest artykuł z głębi serca 😉

Myślę, że nie ma takiego tygodnia, w którym na jakimś z wielu forów dla rodziców nie pojawiło się zapytanie, jak sobie poradzić w podróży z brakiem łóżeczka? Czy ktoś może polecić hotele, w których są łóżeczka dla dzieci na wyposażeniu? A ile to kosztuje?

Otóż powyższe i wszystkie inne problemy łóżeczkowe rozwiązuje jedno słowo: Deryan.

Deryan to przenośne łóżeczko turystyczne w formie namiotu. Ma dwa warianty, mniejszy odpowiedni dla dzieciaków do około drugiego roku życia oraz większy, w którym mogą spać nawet czterolatki. Różnią się po pierwsze kształtem  – ten mniejszy wygląda jak namiot, większy jak kojec. Do mniejszego wchodzi się tylko z boku, do dużego także od góry. Obydwa mają niemalże samonadmuchujący się materacyk, dzięki któremu dziecięciu jest mięciutko, wersja mniejsza ma do tego śpiworek, a większa coś w rodzaju grubszego prześcieradła. W tej wersji trzeba już mieć dla dziecka okrycie do snu.

Obydwa namioty są ultra lekkie, materiał, z którego są zrobione, ma ochronę UV, dodatkowo chronione są także moskitierami, dzięki czemu przydadzą się zarówno w tropikach, jak i na Mazurach.

Ponieważ nie lubię wydawać dwa razy, zainwestowaliśmy w wersję Deryana do 4 lat, i to wersję de lux, czyli wersję z dodatkowym stelażem, który – po domontowaniu – przekształca Deryana w kojec. Teraz już wiem, że przepłaciłam, bo moje dziecko nie jest osobą, która akceptuje ograniczenia. Jakiekolwiek, te przestrzenne również. Być może jednak, gdyby miała inny charakter, wersja z kojcem byłaby bardziej użyteczna. Tego nie wiem, ale nie będę mimo tego odradzać zakupu.

Jak podróżować z Deryanem?

Bierzesz pokrowiec (w środku rzecz jasna Deryan), zakładasz pasek od niego na ramię, wychodzisz z domu. To w zasadzie tyle. Wsadzasz go do dowolnego środka transportu. W razie potrzeby rozkładasz, trwa to razem z nadmuchaniem materacyka około 60 sekund.

Jeżeli lecisz samolotem i masz ograniczenia w bagażu, przez co nie bardzo możesz sobie pozwolić na wzięcie dodatkowej torby, pakujesz po prostu namiot razem z materacem do walizki… i już. I masz łóżeczko ze sobą, gdziekolwiek jesteś.

Miejsca, w których możesz wykorzystać Deryana, są tak (nie)ograniczone, jak Twoja wyobraźnia. Na balkonie, na podwórku, u dziadków, w hotelu, w lesie, na plaży, nad jeziorem. Po roku Deryan zwiedził z nami Polskę wzdłuż i wszerz, i także pół Europy. Wszędzie się sprawdził. Nie mam wątpliwości, że to był jeden z lepszych jak do tej pory dziecięcych zakupów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *