Przemyślenia

Wpis o tym, jak się można w życiu dodatkowo namęczyć.

Parę dni temu rozmawialiśmy sobie z moim Bratem o, dość nieładnie, przyznam, wspólnych znajomych. Otóż znajomi ci mieli w planach wyjechać na zasłużone wakacje. Opowiedzieli o miejscu, do którego się wybierają. Z niezmiernym zadowoleniem mówili o niewielkim hoteliku z prywatną plażą. Że będą mogli wypić sobie piwko i poleżeć na tej plaży na leżaczku. Ale na pytanie, co jeszcze będą robić na wyjeździe, nie wykazali żadnej aktywności. Czy będą coś zwiedzać? oglądać? A może coś robić? Rower? Rower wodny? Poza siedzeniem w hoteliku? Yyhmmmm. No moooże. Ale słuchajcie, przecież tam, dokąd jedziecie, jest masa rzeczy do roboty. I to, i tamto, i siamto. Aaa, no jak będziemy mieli czas. Bo przecież Polak na wakacjach musi WYPOCZĄĆ.

I tak, mój ty drogi Polaku, fundujemy sobie ogólnonarodową papkę. Niczego się nie dowiadujemy, z czytania to może nagłówki na Onecie, a wiedza szkolna w miarę upływu lat i ocieplania się klimatu po prostu wyparowuje. I tak oto sobie żyjemy, tyramy w robocie jak woły, wieczorem tv, żeby choć na chwilę zapomnieć o nużącym dniu, w weekend pucowanie m4, a w niedzielę do kościoła, no chyba że akurat niedziela niehandlowa… A przez tydzień, może nawet dwa w roku, słodkie NICNIEROBIENIE. Bo zasłużyliśmy. Otóż, drogi Polaku, ja tak sobie myślę, że zasłużyliśmy wszyscy na o wiele więcej. Wszyscy.

I kiedy tak właśnie narzekałam mojemu Bratu, że jak to tak, czy to nie szkoda nawet tych zrobionych kilometrów? A Brat mój siedzi, siedzi, myśli, duma i w końcu filozoficznie rzecze: są ludzie, którzy chcą w życiu żyć. I są ludzie, którzy chcą tylko egzystować, choć, rzecz jasna, przyjemnie.

Moja odpowiedź na to jest taka. Zapraszam Was wszystkich do czytania bloga o tym, jak nie tylko egzystować, ale żyć właśnie. W dalszym ciągu PRZYJEMNIE.

Znacie ten rodzaj zmęczenia, kiedy po dłuższym spacerze (biegu, wędrówce, jeździe rowerem etc. etc.) przychodzicie do domu wycieńczeni (no dobra, może nie po spacerze), ale pełni satysfakcji? O tym będę pisać. A znacie to uczucie, kiedy po kilkudaniowej przepysznej kolacji siadacie na łóżku wycięczeni (tak, po sutej kolacji można być wycieńczonym), ale pełni satysfakcji? O tym TEŻ będę pisać. Czyli przede wszystkim pisać będę o spędzaniu wolnego czasu. Oraz o tym, jak to zrobić, żeby mieć go więcej. Siłą rzeczy będzie dużo o podróżach, bo to moja ulubiona forma spędzania wolnego czasu. Choć nie zawsze musi chodzić o przebycie tysięcy kilometrów, czasami wystarczą 3 przystanki tramwajem.

Mądrzy ludzie mówią, że jest taka jedna forma wydawania pieniędzy, która od razu czyni Cię bogatszym. A przecież wszyscy lubimy być bogatsi.

Zapraszam więc do odbycia ze mną podróży. Bo w czasie podróży nasze umysły puchną jak drożdżowe bułeczki. Chociażbyśmy się bardzo wzbraniali, mądrzejemy. Mądrzejemy, bo wzbogacamy się o przeżycia, wspomnienia, nowe zapachy, smaki, nowo poznanych ludzi. Bo zmuszamy swój wygodnicki człowieczy organizm do adaptacji. Bo zauważamy, że nie wszyscy są tacy, jak my. I że tak też jest okey. A jak już tacy będziemy mądrzy, to będzie to dobre nie tylko dla nas samych, partnera, dzieci, rodziców i najbliższych znajomych (chyba że oni wszyscy wtedy spuchną z zazdrości), ale globalnie, dla całego społeczeństwa (no może z wyjątkiem tych, co to planują kampanię wyborczą).

Innymi słowy namawiać tu będę do aktywności. I liczyć będę, że to mi się uda. Obiecuję, że męczyć się będziemy przyjemnie, a odpoczywać z satysfakcją.

Zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *