Inspiracje,  Przemyślenia

W czasie deszczu dzieci się nudzą, czyli jak zabezpieczyć dziecko (i siebie) od wiatru i deszczu?

Nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie. Każdy młody rodzic z pewnością słyszał ten tekst nie jeden i nawet nie dwa razy, i pewnie każdego zdążył on zdenerwować co najmniej raz. No bo jak może nie denerwować świadomość, że tylko jedna warstwa wierzchnia dzieli nas od opuszczenia cieplutkiego mieszkania, żeby radośnie towarzyszyć bąbelkowi w zabawach na podwórku (5 stopni i siąpi), kiedy naprawdę, ale to naprawdę chcielibyśmy posiedzieć pod kocykiem z kubkiem herbaty. Prawda jest jednak taka, że powyższa prawda objawiona to… prawda. I o ile nie ma nie wiadomo jak dużego mrozu ani nie wieje akurat huragan czy też nie szaleje smog, to zasadniczo zdrowe, niegorączkujące dziecko nie tylko może, ale i powinno być na dwór puszczone (o zaletach tegoż wypowiadają się liczni specjaliści od podnoszenia odporności, kto nie wierzy, niech poszuka w google’u).

Z resztą problem tego, jak ubrać naszą pociechę, nie dotyczy nas tylko wtedy, kiedy skończyła się złota polska jesień i została już tylko jesień polska, a dziecię chce na spacer, ale też wtedy, kiedy wybieramy się w podróż bliższą i dalszą. W końcu jakoś trzeba tego malucha przetransportować.

Cóż więc robić? Przede wszystkim pamiętajmy, że przy każdej pogodzie najważniejsza jest kwestia komfortu termicznego, czyli tego, żeby dziecko ani nie zmarzło, ani się nie zgrzało. Dodatkowo, kiedy temperatury są niskie, istotne jest, aby nie przemokły dziecku ubrania, gdyż w takiej sytuacji dziecko zacznie nam się wychładzać w postępie geometrycznym. A katar czai się już za rogiem…

Dlatego przy planowaniu ubioru kieruj się następującymi zasadami:

1. dostosuj ubiór dziecka do warunków atmosferycznych. Odpowiedz sobie na pytanie, jakiej temperatury możesz się spodziewać tam, gdzie będziecie (bardziej 10 st. czy bardziej -2)? Czy i jak bardzo będzie mokro (mgła, mżawka, ulewa);

2.nie dopuść do przegrzania. Czy jest szansa, że ciepło ubrane dziecko może się zgrzać? Jeśli tak, w jakich sytuacjach (w samochodzie, tramwaju, będzie biegać na placu zabaw)? Dostosuj ubiór do tych sytuacji (zdejmij/rozepnij kurtkę w samochodzie, postaw na odzież termoregulacyjną przy przewidywanej aktywności fizycznej);

3.ubierz dziecko na cebulkę. Tak właśnie, cebulkę, chociaż tort też ma warstwy;

4.dbaj, żeby dziecku było ciepło w głowę i stopy. Pamiętaj, że to te części ciała, przez które najszybciej dochodzi do wychłodzenia. Jeżeli deszcz zmoczy naszemu dziecku policzki, to o ile nie pozostawicie go do moknięcia przez pół dnia, raczej nic nie powinno mu się stać. Ale jeżeli zmoknie mu główka albo stopy, po prostu bardzo szybko zmarznie;

5.zwróć uwagę, czy nie marzną mu te newralgiczne miejsca, które nie wiedzieć czemu stają się gołe jakieś 45 sekund po wyjściu z domu: szyja, dolna część pleców i okolice kostek;

6.kup kominiarkę. Dzięki temu unikniesz ryzyka, że czapka albo szalik się przesuną i odkryją szyję;

7.zakładaj dziecku cienkie bawełniane body albo podkoszulkę wciąganą w spodnie, żeby uniknąć efektu odkrytych pleców zwłaszcza podczas zabawy, kiedy kurtka może podwinąć się do góry;

8.zakładaj dziecku długie skarpetki albo rajstopy, bo podczas biegania albo zabawy spodnie mają tendencję do podwijania się i często dziecię paraduje potem z gołymi nóżkami wokół kostki. Dobrym pomysłem są też spodnie albo kombinezon z tasiemkami, które można założyć na podeszwy i które dzięki temu przytrzymują nogawki w dole;

9.sprawdź, czy odzież wierzchnia (kurtka/kombinezon) ma właściwości przeciwdeszczowe i przeciwwiatrowe. I zrób tak, żeby miała 😊;

10.unikaj odzieży wykonanej z materiałów nieprzepuszczających powietrza. Nie chcesz, żeby dziecko kisiło się pod spodem, uwierz mi;

11.jeżeli trzeba, zakładaj dziecku kalosze ze skarpetkami albo kozaki. Pamiętaj przy tym, że wbrew pozorom więcej warstw na nóżkach nie zawsze znaczy cieplej. Zbyt wiele warstw może ograniczyć możliwości ruchowe stawu skokowego i utrudnić krążenie, co w efekcie może doprowadzić do wychłodzenia;

12.jeżeli Twoje dziecko nie ma uczulenia na wełnę, postaw na nią. Zatrzymuje ciepło, ma właściwości termoregulacyjne, a jeżeli ma dużo lanoliny, to jeszcze będzie dodatkowo stanowiła barierę przeciwdeszczową;

13.jeżeli dziecko jest w wieku wózkowym, zawsze weź pod uwagę, czy spędzi w wózku całą podróż, czy tylko 15 minut. Jeżeli całą podróż, można je ubrać lżej, a przykryć kocem albo włożyć do śpiworka. Jeżeli jednak wiemy, że dziecię zaraz będzie ganiać, można zrezygnować z grubych kocyków, bo i tak dziecko musi być porządnie ubrane;

14.jeżeli dziecko jest malutkie i podróżujecie samochodem, to unikaj śpiworków/kombinezonów dedykowanych do fotelików, które wkłada się w fotelik, a następnie na nich układa i opatula dziecko. Przy krótszych trasach nie będzie to miało większego znaczenia, ale jeżeli macie spędzić w samochodzie kilka ładnych godzin, dziecko się w takim śpiworku po prostu zapoci (no chyba, że specjalnie nie będziecie używać klimatyzacji albo od razu po jej uruchomieniu rozbierzecie dzieciaka ze wszystkim polarów i swetrów, i dopiero włożycie go do takiego fotelika. Takie rozwiązanie wiąże się jednak z kolejnymi problemami technicznymi, np. kiedy dziecko usnęło, a trzeba wyjść z samochodu… I bardzo się nie chce, żeby się ono obudziło podczas procedury ubierania 😉). Dobrym pomysłem jest w takich sytuacjach pokrowiec na fotelik, który ochrania dziecko od warunków atmosferycznych tylko z zewnątrz (czyli najpierw wkładamy dziecko, a potem nakładamy pokrowiec). My mieliśmy taki ze Skip Hop, ale w ostatnich czasach chyba ciężko go dostać w Polsce;

15.stosuj krem na niepogodę, jeżeli jest dość wietrznie albo chłodno. Generalnie to nie jest tak, że w momencie, w którym temperatura spada poniżej 15 stopni, jeżeli nie posmarujesz bąbelka kremem SPECJALNIE na NIEPOGODĘ, to latorośl pokryje się łuską albo innym liszajem. Taki krem ma chronić młodą, niedojrzałą i delikatną skórę przed nadmierną utratą wody spowodowaną trudniejszymi warunkami atmosferycznymi, ale jeżeli nie ma mrozu, chwilowa ekspozycja na świat zewnętrzny buzi nieposmarowanej kremem nie stanowi końca świata. Przede wszystkim obserwuj skórę swojego dziecka, żeby sprawdzić, czy jest bardziej czy też mniej wrażliwa. Gwarantuję, zorientujesz się, czy krem powinien być stosowany zawsze i bezwzględnie. Ale zasadniczo lepiej taki krem mieć. A jaki? Ano zasadniczo taki, który nie ma na pierwszych miejscach w składzie wody (aqua), przy czym im chłodniej, tym wody powinno być mniej (czyt. wcale). To wbrew pozorom nie jest takie oczywiste, więc zawsze przed zakupem sprawdź skład.

Zastosowałaś/eś się do wszystkich powyższych zasad i masz wątpliwości, czy pociecha marznie? Dotknij karczku. Jeżeli jest ciepły, wszystko jest w porządku 🙂

A teraz najlepsze. Wszystkie powyższe rady M O Ż N A zastosować odpowiednio także do ubierania siebie i innych dorosłych. Tadam 😉

PS

Tekst przede wszystkim dotyczy pogody późnojesiennej, nie zakładajcie kominiarki ani kaloszy w 30 stopniach na plusie!

zdjęcia pobrane z portalu unsplash.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *